Nieszczęścia chodzą parami

By katalogerka

Kaśka późno wróciła ze szkoły tańca, gdzie poznała Janka, niezwykle utalentowanego tancerza. W końcu oboje wylądowali w nocnej knajpie, która serwowała ryby nie pierwszej świeżości. Grubo po północy Kaśka padnięta położyła się spać. Niestety, nie dane jej było dospać do rana. Tandetna kuchnia szybko dała o sobie znać. Pół nocy Kaśka spędziła w toalecie. Było jej słaba, targało nią. Nawet otwarte okna nie zdały się na nic. Piekielnie zmęczona wreszcie zasnęła nad ranem. Obudziła się tuż przed południem w wpadła w panikę. Wiedziała co jej grozi. Szef od dawna zapowiedział, że jeżeli jeszcze raz się spóźni, może pożegnać się z pracą. Szef napomknął, że posiada pewne informacje, które świadczą o wybitnym lekceważeniu pracy w jego firmie.
Kaśka złapała słuchawkę telefoniczną, drżącą ręką wykręciła numer szefa i od razu tego pożałowała.  Morderczym tonem szef oznajmił, że straciła pracę, a jego rekomendacje nie będą wcale zachęcające.
Kaśkę ogarnęła przerażająca pustka, której nie mogła niczym zapełnić, choć próbowała. Najpierw buszowała w kuchni, ugotowała swój ulubiony makaron, później upiekła sernik z przepisu kulinarnego. Zapachy kuchenne spowodowały, że znów poczuła się nie najlepiej. Otworzyła okno, położyła się do łóżka, i obłożyła stertą gazet szukając atrakcyjnych ofert pracy. Nie znalazła nic ciekawego, więc postanowiła pobuszować w Internecie. Niestety, komputer nie chciał się włączyć. Wtedy do Kaśki dotarło, że miała go zabrać do serwisu i wymienić procesor. Wściekła na siebie, szybko ubrała się i trzasnęła drzwiami. Na ulicy dopadł ją chaos i gwar tętniącej życiem Warszawy. Długo włóczyła się po mieście.
Przez kilka kolejnych dni wstępowała do biur i urzędów z nadzieją, że zdobędzie pracę.
W agencji reklamowej kobieta o niespotykanej posturze potraktowała ją jak śmiecia. Kaśka nie znała żadnych języków obcych, nie ukończyła żadnego kursu obsługi komputera. Z takimi umiejętnościami i wykształceniem, jakie ma Kaśka, najlepiej – według kobiety – jest szukać pracy w restauracjach. Może tam ją przyjmą jako pomoc do kuchni.
Nie takiej porady oczekiwała Kaśka. Wyczerpana i zrezygnowana w końcu wstąpiła do sklepu monopolowego, gdzie zakupiła ulubiony napój alkoholowy. W sklepie spożywczym nabyła mięso i owoce oraz wróciła do domu. Z żalu nad sobą opróżniła butelkę alkoholu. Nim zasnęła, pomyślała: „Może jutro będzie lepiej”. Po północy Kaśką zaczęło targać i ogarnęły ją słabości.
Po dziś dzień Kaśka nie może wyjść z zamkniętego koła, które sama sobie stworzyła. Nie może sobie wybaczyć, że straciła pracę, która może nie byłą jej wymarzoną, ale dawała stałe dochody i pozwalała normalnie żyć.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.